zeldathemes

image

Koniecznie chciałam dzisiaj coś tu opublikować, ponieważ dokładnie dzisiaj, 8 lutego, mijają cztery lata, odkąd “kręcę się” w blogowym świecie. Nawet nie zauważyłam, kiedy to minęło, a tyle w tym czasie się wydarzyło, zmieniło, w tym ja. Moi przyjaciele zachowują się, jakby to były moje urodziny. To cholernie zabawne. (;

Ten oneshot jest krótki, ma raptem ponad 1000 słów, ale taki był mój zamiar. Chyba zaczęłam jakąś serie „Krótkie historyjki bez żadnej fabuły”. Wczoraj usiadłam i go napisałam. Jak zwykle po skończeniu nie przeczytałam swojej pracy, więc na pewno ma mnóstwo błędów.

Mam nadzieję, że spędzę tu kolejne 4 lata, ale tym razem w końcu zakończę jakieś opowiadanie i zdobędę piątkę wiernych czytelników.

Napiszcie komentarz z jakąkolwiek opinią, jeśli się spodobało, kliknijcie serduszko lub reblog. Będę bardzo wdzięczna. (;

Skomentuj

Tonight

Cisza. Krępująca, ogłuszająca i wkurwiająca cisza zapanowała w moim domu. Słychać jedynie zegar odliczający godziny, minuty, sekundy, czym przybliżał mnie do końca. A może do czegoś dobrego? Prychnąłem głośno.

Nie ma cię tu.

A może nigdy nie było? Może sobie to wszystko wyobraziłem?

Spojrzałem w lusterku na mój lewy obojczyk i dotknąłem ust. Tak, to na pewno się wydarzyło, na moim ciele pozostały twoje ślady, choć tak bardzo próbowałaś tego uniknąć. W końcu nikt nie miał wiedzieć o tym, co robiliśmy, kiedy tylko zostawaliśmy sami.

A działo się, oj działo.

Zwariuję w tym domu, wszystko przypominało mi Ciebie, ale nie miałem do kogo i gdzie pójść. Może powinienem pójść na tę urodzinową imprezę, miałbym wtedy ciebie na oku? Lecz wiem, że nie dałbym rady znowu patrzeć na was. Na pewno świetnie bawisz się na jego urodzinach. Zawsze chciałaś stabilności w życiu, a on ci to zapewnia. Grzeczny chłopczyk ze słodkimi dołeczkami, które ukazują się, kiedy się uśmiecha oraz z burzą loków, to ktoś wprost dla Ciebie.

Wszyscy wiedzą, że należysz do niego. Zazdroszczę mu. Może bez skrępowania Cię dotykać, całować. Zawsze musiałem się powstrzymać, gdy w towarzystwie chciałem poczuć zapach Twojej skóry lub dotknąć twoich ust. Widziałem wtedy w Twoich oczach niechęć do mnie oraz strach, bo nie wiedziałaś, co znowu przyjdzie mi do tej pieprzniętej głowy i czy czasem nie wydam Twojego sekretu. Naszego sekretu. Możesz być pewna, nigdy nikomu o tym nie powiem.

Niedbale zawiązałem szalik wokół szyi, zarzuciłem ciemną, skórzaną kurtkę i ruszyłem przed siebie. Nad miastem zbierały się chmury; widać było, że niedługo spadnie z nich deszcz.

Jak zwykle musiało padać – może dlatego tak bardzo nienawidzę Anglii. Już nawet nie przypominam sobie dnia, w którym świeciło słońce oraz nie spadła ani kropla deszczu. Nie, jednak pamiętam. Było to gdzieś pół roku temu i w tym dniu na poważnie zaczęła się nasza przygoda. Jak mógłbym zapomnieć o tak ważnym dniu? Chodziłaś już z nim i do dzisiaj zastanawiam się, dlaczego wtedy w nocy przyszłaś do mojego pokoju hotelowego. Była to nasza pierwsza wspólna noc, której chyba nigdy nie zapomnę.

Chociaż i tak już wcześniej wysyłałaś mi sprzeczne znaki. Raz pokazywałaś, że zależało Ci na mnie, napędzałaś mnie, a po chwili znowu mnie odpychałaś. Ta niepewność cholernie mnie pociągała.

Spacerowałem po parku i przyglądałem się ludziom, których mijałem. Zastanawiałem się, o czym myślą, jakie mają problemy. Na pewno inne niż moje, chyba tylko ja byłem takim chujem, aby wplątać się w romans z dziewczyną przyjaciela.

Wiedziałem, że oprócz seksu nie mogłem liczyć na nic innego. Jednak moje serce nie posłuchało i wreszcie po raz pierwszy należało do kogoś. Szkoda, że tego nie doceniłaś, wciąż bawiłaś się w „spędzanie dni z Harrym, a nocy z Zaynem”. Na początku podobał mi się ten układ, uwielbiałem zabawę, adrenalinę, nigdy nie przywiązywałem uwagi do stałych związków, lecz z czasem zaczęło mnie to irytować. Czułem się jak śmieć, którego się wstydzisz, dlatego nie chcesz się ze mną pokazywać i dlatego wolałaś jego. W końcu nie byłem typem chłopaka, którego przedstawia się rodzinie i przyjaciołom. Paliłem, przeklinałem, lubiłem wypić oraz ubierałem się tak, jak lubiłem. Nie przejmowałem się przyszłością, liczyła się dobra zabawa tu i teraz. Ludzie nazywali mnie „bad boy”, bo nie mieściłem się w twardym schemacie idealnego nastolatka.

Schematy… one tak naprawdę niszczą osobowość. Kiedy chociaż trochę wyróżniasz się od innych, ludzie cię po prostu unikają, nie chcą mieć z tobą nic wspólnego. Traktują cię jak kogoś gorszego od siebie tylko dlatego, że jesteś inny i nie chcesz wtopić się w tłum oraz być kolejną marionetką. Strasznie mnie to wkurwia.

Nad moją głową robiło się coraz ciemniej i ciemniej, ale nawet nie myślałem o powrocie do mieszkania. Wbrew wszystkiemu było mi tu dobrze, czułem się lepiej niż w domu, tam wszystko przypominało mi noce z Tobą. Wszystkie pomieszczenia przesiąknięte były Twoim zapachem. Raz nawet miałem przywidzenie, bo widziałem Twoją twarz. Jestem pojebany, prawda?

Było mi z Tobą bardzo dobrze, obyś miała takie same odczucia co do tych chwil.

Minęła mnie kobieta po pięćdziesiątce i uśmiechnęła się do mnie pokrzepiająco. Poczułem się dziwnie, już dawno nikt nie odważył się na taki gest w stosunku do mnie. Może to przez to, że spotykam się z innymi tylko wtedy, kiedy muszę oraz wszystkich próbuję do siebie zrazić? Chuj wie.

Nie potrzebuję współczucia, wzroku mówiącego „biedny Zayn, ma problemy, z którymi nie potrafi sobie poradzić”.

Ale i tak chyba jedyną osobą, która się o mnie martwiła, był Liam. Czasem nawet mam ochotę mu powiedzieć o wszystkim, ale wiem, że nie mogę. Muszę to w sobie zdusić i zapomnieć. Ciekawe, czy Ty zapomniałaś.

Zapomniałaś o nas?

Myślisz czasem o mnie, gdy kochasz się z nim?

Wyda ci się to głupie, ale gdy ja pieprzę jakąś dziewczynę, wyobrażam sobie, że to jesteś ty. Naprawdę jestem pieprznięty, chory, nienormalny.

Każdego ranka mówiłaś „To był ostatni raz, więcej nie przyjdę, musimy to skończyć”, ale i tak wiedziałem, że wrócisz. Zawsze wracałaś. Męczyłaś się w związku z nim, czegoś mu brakowało. Gdyby tak nie było, nie szukałabyś ukojenia u mnie w łóżku.

Nigdy nie przejmowałem się tym, co ludzie myślą o mnie, lecz słowa, które wykrzyczałaś przed trzaśnięciem drzwi, były jak tysiące igieł wbitych w moje serce. I wtedy po raz pierwszy dotrzymałaś obietnicy i już nigdy nie pojawiłaś się w moich drzwiach. Wówczas zrozumiałem, że nigdy nie należałaś do mnie, choć tak bardzo tego pragnąłem.

Miałem ochotę wybuchnąć głośnym, histerycznym śmiechem. Mogłem mieć prawie każdą dziewczynę, a chciałem akurat tę, której nie mogłem mieć i która była zajęta. To chyba nazywa się paradoks, prawda? Nie jestem pewien.

Z nieba zaczęła padać mżawka, mocząc moje ciemne włosy, lecz nie miało to teraz znaczenia. Włożyłem słuchawki do uszu, po czym kontynuowałem spacer. Naprawdę jestem pieprznięty, słucham dołujących piosenek, kiedy mam okropny humor.

Deszcz z każdą chwilą rósł w sile. Była to idealna chwila na uwolnienie kłębiących się we mnie emocji. Nawet nie wiem, kiedy z moich oczu zaczęły płynąć łzy, mieszając się z kroplami z nieba. Pierwszy raz od dawna pozwoliłem sobie na płacz, nawet za zamkniętymi drzwiami domu nie odważyłem się na takie coś.

Jestem słaby. Cholernie słaby.

Obyś tylko nigdy nie zapomniała chwil spędzonych ze mną. Ja na pewno nie zapomnę.

Po napisaniu ostatniego słowa wrzucę ten skrawek kartki do ognia. Widziałem to na filmie, że wszystkie żale spisane, a potem spalone pomagają w uwolnieniu się. Kto wie, może mi to pomoże?

Dlatego o moich przemyśleniach nigdy się nie dowiesz. Są to tylko myśli, które nigdy nie ujrzą światła dziennego. Zostaną tylko w moim sercu.  

Skomentuj